09/12/2022
W punkt🙂
Każdy może robić to, co chce, tylko ludzie boją się robić to, czego naprawdę chcą.
Przeraża ich to.
Czasami machają ręką i mówią: bo jeśli odejdę z tego miejsca, albo od tej osoby, to już koniec. A tego nikt nie wie co będzie potem. A każdy koniec oznacza nowy początek.
Ktoś powie : „ łatwo ci mówić, ja mam rodzinę i schorowanego ojca i żonę, która nie pracuje na utrzymaniu, a ty mi mówisz, że mam odchodzić”.
Nikt nic ci nie mówi. To są twoje wybory, decyzje i rzeczy do przepracowania. Boimy się ich dokonywać, bo siedzą w nas jakieś głębokie przekonania kulturowe, albo nawarstwione stereotypy, albo jakieś nakazy z dzieciństwa, które siedzą w naszych głowach, o tym, że czegoś nie wolno, albo nie powinno się robić.
Jesteśmy wtłoczeni w normy społeczne, w schematy, w ciągłe ugrzecznianie nas.
Troska rodzica o dziecko to naturalny odruch. Czym innym jest jednak przesadne, podszyte lękiem zamartwianie się i zabranianie wszystkiego. Skutkiem może być ograniczenie dziecku możliwości poznawania świata, co potem odbija się na nim w dorosłym życiu.
Bo taki człowiek od najmłodszych lat był bombardowany komunikatami : „ nie wolno”, „ nie rób”, „ złamiesz sobie rękę, nos, nogę.”, „ nie skacz”.
A dziecko powinno się wyskakać, wyszaleć. Oczywiście potrzebuje też stawiania granic. Nie skaczemy w sklepie, ani komuś po głowie, ale na placu zabaw już tak.
I potem ktoś w dorosłym życiu boi się odezwać, bo nie powinien, bo mu nie wolno zabierać głosu i jeszcze coś tam.
Nie! Powinniśmy się odzywać kiedy z czymś się nie zgadzamy, kiedy komuś dzieje się krzywda, kiedy myślimy inaczej niż współpracownik, szef, kolega, znajoma, sąsiadka.
Próbuj. A jak się pomyli? To się pomyli. Dokonałam w życiu setek nietrafnych decyzji, ale tez setek tych trafnych. Poobijałam się. Roztrzaskałam sobie serce, a potem musiałam to wszystko składać w całość. I żyję. Nie da się przeżyć fajnie życia nie popełniając błędów, czy bez zdartego naskórka.
A dziecku trzeba pozwolić podejmować próby, a potem dorosłemu sobie na doświadczanie życia, na przeżywanie emocji, na bycie sobą, na nieudolność też i na popełnianie błędów.
Czasami mam ochotę powiedzieć do kogoś : kochanie, wiem że chcesz, więc idź i popełnił kilka błędziorów, żebyś zobaczył / zobaczyła jak to jest.
Tekst: " bądź grzeczny" wywołuje u mnie alergię i trzęsawkę. Co to znaczy być grzecznym? Wpisanie się w każdą normę społeczną? Życie według schematów? Przytakiwanie nawet wtedy, kiedy na coś się nie zgadasz?
Czasami trzeba powiedzieć : weź się wypchaj, odejdź ode mnie, nie pieprz farmazonów. Albo bez emocji : nie życzę sobie, byś do mnie tak mówiła, albo nie zgadzam się z tym co mówisz.