W pracy hodowlanej dążymy do uzyskiwania koni pięknych i dzielnych - nasze konie spotkacie więc Państwo zarówno na pokazach i championatach jak i rajdach długodystansowych i wyścigach. Moja przygoda z końmi rozpoczęła się nie dawno i całkiem niewinnie. Przyjaciel - lekarz zaprosił mnie do sąsiadującego z nim rolnika, Stanisława Bukowskiego, zajmującego się sprzedażą koni, żeby dokonać zakupu jedne
go z nich. Naszą uwagę zwróciły dwie klacze arabskie o imieniu Dijala i Ghaza - obie piękne. Kupiłem Dijalę. Nie wiem czemu ją wybrałem, przecież nie znałem się na koniach tym bardziej na arabach. Był maj 1999. Od Stanisława dowiedziałem się, że hodowcą klaczy jest pani Joanna Grootings. Pojechałem do jej stadniny w Korfowym i dowiedziałem się, że powinienem dokupić jeszcze Ghazę, ponieważ ona zawsze była razem z Dijalą. W ten sposób stałem się właścicielem dwóch klaczy arabskich. Po kilku wizytach Joanna przez sentyment do koni, a może i do mojej nowej pasji, zaproponowała mi, żebym przewiózł klacze do Korfowego, dopóki nie zaadoptuję gospodarstwa, które wydzierżawiłem obok mojej działki rekreacyjnej we wsi Kwiatkówek koło Kampinosu. Po przywiezieniu koni moje wizyty w stadninie były bardzo częste i zaowocowały zakupem dwóch wspaniałych ogierków Cuby i Carnavala. Nie ukrywam, że wpadła mi w oko roczna klacz o imieniu Ensena, której właścicielem stałem się w niedługim czasie. Joanna namówiła mnie, aby pokazać Dijalę na IV Championacie Koni Arabskich Własności Prywatnej Polsce, który odbywał się na Służewcu. Byłem bardzo szczęśliwy, gdy Dijala zwyciężyła w swojej klasie i walczyła o tytuł "Best in Show"! Po wyjeździe Cuby do stadniny wyścigowej "Bełżyce" Pana Andrzeja Wójtowicza zakupiłem ogierka o imieniu Elmandeshi, żeby Carnaval miał kumpla do zabaw. We wrześniu odwiedziłem Stanisława i poznałem tragedię klaczy arabskiej o imieniu Dagnessa, której padł 4 miesięczny źrebak. Klacz bardzo to przeżywała. Postanowiłem więc zmienić jej miejsce pobytu, żeby szybciej zapomniała o stracie ogierka i ją kupiłem. Dagnessa była również zaźrebiona ogierem Wieczór. Tak więc pod koniec roku 1999 stałem się właścicielem czterech klaczy i trzech ogierów arabskich. Przyszła wiosna 2000 roku - czas oczekiwań na potomstwo. Nigdy nie zapomnę emocji, jakie towarzyszyły mi po otrzymaniu telefonu, że Dijala urodziła Dejanirę, później Ghaza - Ghaję i Dagnessa - Dandego. To było tak jakby rodziły się moje własne dzieci. Z myślą o powiększającej się stadninie zakupiłem gospodarstwo w Pasikoniach i po adaptacji starych budynków i wybudowaniu nowej stajni nastąpi przeprowadzka koni latem przyszłego roku. W tym sezonie debiutował na Służewcu Cuba w klasie trzylatków i z każdym wyścigiem poprawiał swoje wyniki. Biegał siedem razy. Był - 7-5-3-3-6-2-1. Do treningu oddałem Carnavala, pupilka mojej rodziny. Jak odjeżdżał płakali prawie wszyscy. Dzięki mojej pasji do koni poznałem wielu wspaniałych ludzi jak Joanna Grootings, prof. Ludwik Maciąg, Maciej Falkiewicz, Roman Pankiewicz, Krzysztof Pudyszak, Krzysztof Kordalski, Stanisław Chomiczewski, którzy służą mi zawsze radą, pomocą i doświadczeniem. Petroniusz Frejlich
Kwiatkówek, 1.11.2000r..