05/04/2026
Wielka Niedziela Zmartwychwstanie Jezusa.
Święta Wielkiej Nocy to wyjątkowy czas, w którym symboliczne obrzędy religijne oraz tradycja ludowa i świat przyrody splatają się w jedno. Wielkanoc. Święto Zmartwychwstania Pańskiego - jest jednym z najstarszych i najważniejszych świąt chrześcijańskich.Wielkanoc rozpoczyna w niedzielę msza św. rezurekcyjna i bicie w kościelne dzwony. Dawniej uważano, że kto rezurekcję przespał nie miał prawa jeść święconego.
Biciu dzwonom towarzyszyły donośne odgłosy wystrzałów z petard i moździerzy Im więcej wystrzałów tym wielkanocna radość wiernych większa. W Krzywczy był zwyczaj strzelania z moździerza. „Mieli moździerz, który potem chyba Niemcy zarekwirowali. Ten moździerz mieli tam przy kościele; tam na Wielkanoc nabijali ten moździerz i dwa czy trzy razy był wystrzał. Huk się niósł po okolicy, jak wypali”. [Relacja mieszkańca Krzywczy].
Po uroczystościach kościelnych ludzie szybko wracali do domu, gdzie czekała na nich święconka. W miejscowościach: Nienadowa, Wybrzeże, Słonne (k. Dubiecka) praktykowany był zwyczaj ścigania się w drodze powrotnej po rezurekcji. Wierzono, że kto pierwszy przybędzie do domu, ten najszybciej obrobi się w polu. Śniadanie wielkanocne, zwane „święcone”; było bardzo uroczyste. Poprzedzał je zwyczaj dzielenia się poświęconym jajkiem i składania życzeń: zdrowia, szczęścia i radości. W dawnych czasach po podzieleniu się jajkiem każdy z domowników, bez wyjątku, musiał zjeść startą laskę chrzanu, była to nie tylko forma. umartwienia, ale i "zabieg medyczny”, któremu trzeba było się poddać przed sutą i smaczną ucztą. Tłumaczono, że spożycie chrzanu jest cząstką goryczy współdzieloną z Chrystusem, który na krzyżu był pojony octem. W rzeczywistości ten naturalny środek bakteriobójczy i grzybobójczy chronił przed różnymi dolegliwościami. Dopiero po zjedzeniu chrzanu można było raczyć się świątecznymi przysmakami. Zgodnie z tradycją nie podawano ciepłych dań, ponieważ w największe święta nie należało wykonywać żadnej ciężkiej pracy, a za taką uważano rozpalanie ognia i gotowanie. Wszystkie potrawy gotowane były wcześniej, a w niedzielę wielkanocną co najwyżej odgrzewane. W wielu miejscowościach ziemi przemyskiej podawano wielkanocny żurek: pierwszym daniem śniadania był barszcz z pokrojoną do niego częścią „święconego”, wkrajano wszystkie święcone potrawy: jajka, kiełbasę, szynkę, chleb. Po spożyciu barszczu jedzono resztę „święconego”. Stół zdobiły kolorowe pisanki, gałązki zielonego bukszpanu i pierwsze kwiaty. Pośrodku stołu królował baranek, zwany niegdyś „anguskiem”, wyrobiony z wosku, masła lub ciasta, później najczęściej z masy cukrowej. Baranek wielkanocny z czerwoną chorągiewką jest symbolem Jezusa Zmartwychwstałego, ale także pokory i niewinności. Na wiejskim stole wielkanocnym pojawiały się: kiełbasy, szynki, jaja, masło, ser, słonina, były też słodkości, choć nie tak wytworne jak dworskie baby czy mazurki. Słodkie wypieki to kołacze, paski (drożdżowe bułki wyrośnięte, ale z dość ciężkiego ciasta). Wierzono, że nic ze „święconki” nie może się zmarnować, dlatego skorupki z jajek wynoszono na grządki, by warzywa się rodziły; do sadu, by drzewa owocowały. Mieszano je z karmą dla drobiu, by się dobrze chował. Skorupki pisanek położone pod drzewa owocowe miały zapewnić urodzaj owoców, gdyż j***o wówczas udzielało swoich sil płodności. Wierzono, że j***o mogło odwracać wszelkie nieszczęścia i niszczyć zło. Po powrocie z rezurekcji święcono dom i obejście, a po południu pole. Wychodzono całymi rodzinami z kawałkiem babki, dawniej paski, święconymi jajkami, kraszankami i pisankami. Zjadano to wszystko na miedzy na dobry urodzaj. W tym samym celu zakopywano na polu okruchy ciasta i skorupki od jaj. Część okruchów wysiewano w ogrodzie jako „marunę”, czyli ziele stosowane jako lek od bólu żołądka. Przy siewie wypowiadano formułkę:
Sieję cię maruna,
na te Boskie korune,
daj mi Boże wiedzieć,
Kiedy będę cię zrywać.
Moc jaja zwiększała się poprzez malowanie i poświęcenie w kościele. Było lekarstwem na urok, zapewniało urodzaj, szczęście i zdrowie. Zwyczaj obdarowywania się barwnymi jajkami miał na celu przekazanie tkwiących w nich sił żywotnych. Wielkanocne ucztowanie trwało przez cały dzień. W Wielką Niedzielę nie wolno było spać, bo wtedy trawa będzie zarastać ziemniaki i nie będzie szczęścia do grzybów. Starsze kobiety przestrzegały przed spaniem w pierwszy dzień Wielkanocy, bo jeśli gospodarz położy się spać, to w dniu kośby będzie miał deszcz, a gospodyni w dniu kiedy urządzi pranie. Czasami organizowano różne zabawy, na przykład w „wybitkę”; polegającą na stukaniu się pisankami, albo toczeniu ich po stole. Wygrywał ten, którego j***o najpóźniej się stłukło. Czasami chłopcy urządzali sobie zabawę. polegającą na przerzucaniu pisanek przez dach kościoła lub chaty. Do dziś przetrwały niektóre przysłowia, które mające sens wróżebny: „Na Wielkanoc słońce- lato gorące”. „Gdy na dzwony wielkanocne pada, suchość nam przez lato włada”. „Na Wielkanoc pogoda, duża w polu uroda”. Niedzielę Zmartwychwstania Jezusa starsi spędzali w domu; śpiewali pieśni wielkanocne i nie odwiedzali znajomych. Wiązało się to z ludowym przekonaniem, że w wielkie święta dusze zmarłych powracają, by spotkać się ze swoimi rodzinami.
Na ziemi przemyskiej, zamieszkanej przez ludność różnych wyznań, tradycja katolicka przeplatała się z prawosławną i greckokatolicką, stąd w niektórych miejscowościach obchody Świąt Wielkanocnych rozpoczynała odprawiana przez świtem jutrznia określana jako wsinoczna, celebrowana procesyjnie wokół cerkwi przez lud na czele z księdzem, po której sprawowano Mszę św. Następnie ksiądz święcił na cmentarzu wokół cerkwi przyniesioną przez mieszkańców, zawiniętą w obrusek tradycyjną paskę (chleby i kołacze) oraz inne pokarmy w ceberkach.
Ciekawy jest opis Wielkanocy ruskiej [rusińskiej - obecnie ukraińskiej] w przemyskim zawarty w relacji Oskara Kolberga (1814-1890): "Na Wielkanoc rano, zwykle jeszcze przed wschodem słońca, ksiądz z procesją na jutrznią obchodząc wkoło cerkiew, śpiewa: „Woskres Chrystos iz hroba jakoj nam proreczyv, i nam daruje żywot wiczny myr wełyja myłośt'”
Po tej wsinoczny (jutrzni) i po mszy św. rano jeszcze, ludzie się schodzą do cerkwi; kobiety przynoszą z sobą paski (chleby z pszennej mąki i kołacze do święcenia) zawiązane w obruski, także w ceberkach jaja, masło, ser, sól, mięso, kiełbasy itd. i obsiędą z tem cmentarz na około cerkwi. Ksiądz po nabożeństwie wyszedłszy z cerkwi, obchodzi ją i święci wszystkie te wiktuały, pobłogosławi i przeżegna; poczem idą wszyscy do domu spożywać święcone, co Bóg dał.
Skorupy od zjedzonych kraszanek święconych gospodynie rzucają w ogrodzie na rozsadę kapusty, ażeby ta miała duże główki i gąsienice jej nie objadały.
W godzinę po śniadaniu, dziewki i parobcy wychodzą na cerkiewny cmentarz, leżący, jak i sama cerkiew na pewnem wynioślejszem zwykle we wsi gruncie, na zabawy, które się tu nazywają: Łahivki albo Hałahiwki (Hajiłki). Tak dziewki jak i parobcy bawią. się z osobna.
Największą. uciechą parobków w tym dniu jest ustawiczne dzwonienie we wszystkie dzwony. Jeden po drugim na dzwonnicy dobijają się oni do sznurów i dzwonią do późnego wieczora, wierząc ze przez to zboże wszelkie w polu, a hreczka szczególniej, każdemu z nich obficiej urodzi.
Tymczasem inni parobcy zabawiają. się w gry rozmaite, jako to: parobcy biorą się za poły od świtek swoich, i biegają jeden za drugim. Ujrzawszy pana lub ekonoma przypatrującego się ich zabawie, podbiegają do niego, a stojący na przodzie parobek, pokazując na swych towarzyszy, mówi że ma woły do sprzedania i prosi by je pan odeń kupił. Na co, zagadnięty w ten sposób pan, śmiejąc się wydobywa z portmonetki pieniądz jaki (np. reńskiego ) i płaci to przywódcy, a wtedy wszystkie owe woły dziękują mu za to ryczeniem i do nóg mu się kłaniają.
Dalej, wlezie znów dwóch parobków na plecy dwóm drugim grupa ta przybywa podobnież przed pana; a jeden z niej nie zaniedbuje upraszać równie jak i jego poprzednik: "niej se pan u mene kupyt óbórih (bróg na siano)." Więc pan daje znów za to pieniądz jaki, i odbiera niby to od siana podziękowanie grupy pewnym tejże chrzęstem.
[…] parobcy i dziewki schodzą się na łąkę i tam na trawie lub desce albo stołku goszczą się święconym serem, jajkami itp. Poczem parobcy wbijają. w ziemię jeden pal, na nim przybijają. tablicę, na której kreślą. koło czarne (szajbę), jako cel, do którego strzelają i robią z prochu fajerwerki. Dziewczęta zaś bawią się osobno: w osobnem miejscu zabijają do ziemi koły w trójkąt i ująwszy się za ręce wywijają się między temi kołami wężykowato i śpiewają pieśni. Przyczem parobcy częstokroć wpadają na nie i mieszają im szyki. Zabawy dziewcząt mają znów charakter tej płci właściwy każda niemal zabawa ma swoją nazwę.” [Kolberg w czasie swoich podróży w latach 1861, 1863, 1883 i 1884 przebywał w miejscowości Iskań k. Dubiecka. Korzystał tu z gościnności Julii i Gabriela Załęskich, spokrewnionych z Konopkami. Badaczowi udało się zgromadzić tutaj bardzo bogaty zbiór pieśni obrzędowych oraz opisy zwyczajów i wierzeń. Zanotowane przez Kolberga materiały folklorystyczne ukazują przenikanie się w tym regionie elementów kultury ludowej polskiej i rusińskiej].
Janusz Dachnowicz
Powyższe informacje są małymi fragmentami dwóch niezwykłych prac do lektury których gorąco zachęcam.
Przykłady obrzędowości z terenu dzisiejszej Gminy Dubiecko. Materiał zaczerpnięty z Rocznika Przemyskiego T. XIX-XX, wydanego w 1978 r. Przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Przemyślu. Tekst Jadwigi Pawłowskiej „Obrzędy doroczne we wsiach w okolicy Dubiecka, Powiat Przemyśl”.
Małgorzata Dziura „Cztery pory roku o pracy i świętowaniu na ziemi przemyskiej”. Wydawca Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej Przemyśl 2019 r.
Romanik: Stary Kufer 8 kwietnia 2023 r.
Kinga Strycharz-Bogacz, Obrzędy, zwyczaje i śpiewy wielkanocne w życiu i pobożności ludowej mieszkańców podkarpacia, Roczniki Teologiczne, Tom LXIV, zeszyt 13 – 2017. Strona facebuk - Darażówka 07.04.2023 r.
Fotografia: Grób Pański w Pruchniku, lata 30. XX wieku. Fot. Marian Tomasiakiewicz (1902-1976). Klisza szklana w zbiorach Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich.