24/10/2024
Prace nad zabudową grilla w Gudowie posuwają się powoli ale ciągle i systematycznie do przodu. Osobiście nawet sam czasami biorę udział w tych zmaganiach, co wyraźnie widać na pierwszej fotce. Szpadel i sekator w łapach, dziarski krok i uśmiech na twarzy.... tak szedłem na miejsce dzisiejszego zesłania. Jakiś czas temu uruchomiliśmy tartak w Gudowie nad samym jeziorem – ceny drewna wyrywają mnie z butów i postanowiłem trochę zaoszczędzić. Długo zmagałem się z wyszukiwaniem obsługi tej niewielkiej maszynki – Panie, wie Pan jak to trudno takie cóś zrobić??? Panie, ile to będzie trwało... Panie, nie mam czasu itd... Nie powiem Wam za jaką stawkę ruszył do pracy pierwszy atomowy pilarz. Wziąłem go tylko po to aby zobaczyć na własne gały ten proces i nauczyć się to robić. Facet, z pomocnikiem ode mnie zaczął ciąć to drewno. Bardzo powoli im to szło. Na koniec, po pocięciu jednego kloca okazało się:
1. Że atomowy pilarz ułożył sąg desek bez przekładek i bez obmiatania ich z trocin – dechy zamiast schnąć piły wodę jak ja kiedyś z kolegami piwo w barze.
2. „Wybitny” specjalista ze stawką jakiej nie wstydzą się dobrzy prawnicy założył łańcuch do tej piły tyłem do przodu... niewiarygodne ale prawdziwe.
Bardzo szybko rozstaliśmy się. Ale wiedziałem już:
1. Jak nie zakładać łańcucha na tę długą na 1,5m prowadnicę
2. Że każdą uciętą deskę trzeba obmieść z trocin bo trociny itd...
3. Że poradzę sobie z tym wyzwaniem sam, bez atomowych pilarzy drawskich z dyplomami z Akademii Piły Stosowanej w Zarańsku czy tez nawet w Żółtem.
To żeby deski kłaść na przekładki wiedziałem nawet ja sam osobiście zanim poznałem atomowego pilarza.
Dzięki powyższym i podobnym doświadczeniom pozyskałem ekipę nieatomowych, całkiem normalnych pilarzy, którzy nie tylko chcą to robić ale też robią to dokładnie, szybko i czysto... Ale to chyba tylko dlatego, że mój pies, który nadal szuka mamusi dla swoich szczeniaczków ich czujnie pilnował. Podzieliliśmy się robotą: sam ruszyłem dziarsko ze szpadlem i sekatorem do roboty a Kale pilnował procesu przecierania desek itd na nasz grill. Ale tak naprawdę dobrałem w końcu ekipę, której można powierzyć i narzędzia i robotę. Dzięki temu mamy bardzo ładne deski. Pozwoli mnie to odbudować meble: stoły i ławy podobne do tych jakie były w Tawernie. Tylko o kilka generacji lepsze – nauka nie poszła w las... Zabudowa baru wokoło grilla też będzie z tych desek. To zacne dechy o szerokości prawie póltora metra i grubości od 25 do 50mm. Robimy sobie też sami kantówki na wymiary takie jakie są nam potrzebne.
Zatem mimo tego, że jestem admirałem wód słonych, słodkich i bagiennych, producentem znakomitego wina, właścicielem szkółki żeglarskiej itd zostałem też tartacznikiem. I mam w tej branży sukcesy!!! Sami popatrzcie na fotki i na te dechy. Swoją drogą mamy ich ciut za dużo i jeżeli ktoś chciałby zamówić sobie blat z litego drewna na elegancki stół czy biurko to zapraszam. Acha, z racji tego, że sami sobie budujemy meble to mogę o sobie również powiedzieć to, że jestem meblarzem. Zwykłym meblarzem, nieatomowym.