02/07/2026
Dużo u mnie foteli jasno-ciemnych. Lub na odwrót. I wcale mnie to nie dziwi. Wyrazisty wzór na pewno bardziej przykułby uwagę na zdjęciu, ale przecież nie samym zdjęciem mebel żyje.
W praktyce zachwyt danym wzorem często jest jak muśnięcie kolorowego motyla - znika tak szybko, jak się pojawił. Bo znów jemy oczami kolejne desenie, zdjęcia, inspiracje. Oczywiście nie zawsze, gdyż czasem wzorzysty mebel ma tak silne ego, że jak już się rozsiądzie, jest nie do ruszenia. I prędzej jego właściciel wymieni pozostałe meble czy przemaluje ściany, niż go ruszy. Bo to właśnie on „robi” wnętrze.
Ostatnio w jakimś babskim gronie pewna starsza ode mnie osoba stwierdziła, że pastele już się jej znudziły i patrzeć na nie nie może, co sądząc po jej fantazyjnie kolorowej stylizacji, było na pewno szczere. Popatrzyłam na siebie - całą na beżowo. Już od dłuższego czasu blisko mi nie tylko do takich stylizacji, ale też do stonowanych mebli, choć często oglądam kolorowe wnętrza i lubię zmiany. Z reguły jednak zadowala mnie wzorzysta poduszka, a przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by po raz kolejny coś sobie przetapicerować.😅
Może te stonowane odcienie to też po prostu jakaś faza? Jak dla mnie - fajna i wcale, przynajmniej póki co, nie nudna. No i spokojna baza to częsta, także wśród moich klientów, faza.🙃
Kolejny, jak dla mnie ponadczasowy, fotel w średnio-ciemnym drewnie i grubej, kremowej plecionce. BW-14 z Głuchołaskiej Fabryki Mebli z lat 60. Jeśli jego brat dorobi się protezy podłokietnika to też dołączy do tego teamu. We dwójkę to już na pewno nie będzie im nudno🪑🪑