22/04/2015
Sytuacja z dziś:
Wychodzę zadowolona na zajęcia z myślą, że tym razem się nie spóźnię, bo mam odpowiednią ilość czasu na dojazd. Idę przez osiedle, podziwiam piękno przyrody. Z oddali widzę, że na chodniku, po którym zmierzam, stoi mężczyzna. Stoi to za dużo powiedziane, kiwa się raz w lewo raz w prawo, czasem opiera na barierce. Moja pierwsza myśl: pijany. Zastanawiam się jak mogę go ominąć, żeby mnie nie zaczepił. Nie miałam po drodze innej ścieżki, więc postanowiłam po prostu patrzeć w dół, nie reagować, jeśli będzie mnie zaczepiał i w ten sposób go ominąć. Podchodzę bliżej. Patrzę kątem oka, że ma zmoczone spodnie i coś do siebie mówi. Myślę: Pewnie tak się nawalił, że popuścił. Kiedy jestem na jego wysokości czuję nieprzyjemny zapach. Zaczepia mnie. Mam w głowie dwie myśli: iść dalej, nie zwracając na niego uwagi, albo zapytać co chce (zapewne pieniędzy). W końcu pytam o co chodzi. Mężczyzna nieskładnie wyjaśnia, że chce, żebym zadzwoniła po taksówkę, bo wcześniej zamawiał, ale nie przyjechała. Myślę: Jest tak pijany, że nie potrafi wrócić do domu, ale spoko mogę zadzwonić (choć w głowie już pojawia się myśl o tym, że przez to spóźnię się na zajęcia). Zamawiam taksówkę. Mężczyzna potrafi podać jak się nazywa, gdzie mieszka, mówi dość logicznie jak na pijanego, choć nie mówi tak płynnie jak człowiek trzeźwy. Oferuje nawet, że mi zapłaci (co w tym momencie odbieram jako pijacki bełkot, jednak potem rozumiem, że błagał o pomoc). Myślę, że skoro zamówiłam mu taksówkę, to mogę już pędzić na zajęcia. Wtedy widzę, że jakaś taksówka stoi kilka metrów dalej, okazało się, że to ta która była zamówiona dla niego. Idziemy. W drodze do taksówki mówi, że ma padaczkę. Przekazuję taksówkarzowi, że mężczyzna choruje na epilepsję, odjeżdżają. Kłębią mi się myśli. Jest mi się bardzo głupio, że tak go osądziłam.
Każdy z nas może spotkać się z taką sytuacją. Dziś nauczyłam się, że nie wolno ignorować żadnego człowieka, który nas zaczepia, bo może prosić o pomoc. Nasza obojętność na drugiego, spowodowana brakiem czasu czy osądem pijaństwa może mieć smutne zakończenie, o którym nawet nie będziemy wiedzieć. Czym jest spóźnienie wobec życia i bezpieczeństwa drugiego człowieka?
P.S. Po całym zdarzeniu, w drodze na uczelnię czytałam informacje o epilepsji, żebym już nigdy więcej nie miała wątpliwości jak zachowuje się taka osoba i jak mogę jej pomóc. Wam radzę to samo :)
P.S.2 To nie jest wklejona historyjka z Internetu tylko moje własne doświadczenie, odpowiadając na wątpliwości niektórych znajomych.
Pozdrawiam, D.