20/01/2020
W 1957 roku siedmioletni Wojtuś po raz pierwszy przekroczył próg szkoły. Dla młodego uczniaka zakupione zostało biurko, przy którym chłopiec spędził niemało czasu, towarzyszyło mu wiele, wiele lat.
Po latach - gdy mój uśpiony gen miłośnika drewna już się obudził - znalazłam to biurko w wygaszonej pracowni krawieckiej. Lada dzień miało się spotkać z siekierką 🙉
Finał jest taki, że w 2019 roku, tj. po 62 latach, po lekkim odświeżeniu przy biurku Dziadka Wojtka edukuje się mój syn ☺️
Prace zostały wykonane pod czujnym okiem Mistrza Michała w Pracowni PsycheArt : szuflady - zdjęty fornir z frontów, zeszlifowane stare powłoki, położony nowy fornir; biurko oczyszczone ze starych powłok, ubytki zostały zaszpachlowane. Całość pobejcowana i polakierowana. Szuflady zostały wyścielone czerwonym filcem na wyraźne życzenie aktualnego użytkownika.
Nieocenionym pomocnikiem przy odnawianiu mebla okazał się mój osobisty mąż 😉
Foto: Robert Sawicki (oprócz pierwszego 😜)